kiedy wreszcie będzie słońce?

czas taki dziwny, styczeń przetarty wilgocią, pada deszcz, a mi brakuje słońca, jest tak ciemno. oglądam te same obrazy, czytam te same książki, szukam dróg do siebie przez te ślady zostawiane gdzieś, przez cytaty, rozmowy, listy, przeglądanie papierków. bardzo jestem niezakochana. i przez to przezroczysto-szara. dziwnie zaczął się ten rok- zmęczeniem, ale i mnóstwem planów i bardzo wierzę, że się uda.

w empiku widziałam ‚grę w klasy’ za 10 zł, coś niesamowitego…

przylepiona karteczka

trochę zmian niedługo, porządki po długim niebyciu- niedługo niedługo

(wciąż niedługo, wciąż kiedyś, wkrótce, nie teraz, czasu coraz mniej, zmiany, a to nie zawsze ja, rozciągnąć czas, brak kontaktu ze słowem to brak kontaktu ze sobą, a przecież słowo takie złudne, muszę to jakoś w sobie poukładać, ameba czasu, czas czas)

woda i wiatr

woda i wiatr, poświąteczny powrót do miasta, powrót na uczelnię, powrót do pisania

wiatr i woda parę dni temu, za oknem, tak nadmorsko się zrobiło i to było coś niesamowitego, niesamowitości dużo ostatnio, za Cortazarem : „tylko łatwiej jest widzieć, niż opowiadać o tym, co się widziało”

znaleźć słowa na tą wodę, na ten wiatr
nie zgubić się