did she asking for it?

dzieją się wciąż i wciąż piękne zdarzenia, rzeczywistość jest coraz bardziej inkrustowana, wysadzana drogimi kamieniami, kolorowymi koralikami, odrywane kartki z kalendarza zamieniają się w kwiaty, jak można się nie cieszyć, jak można w ogóle się rozpłakać, gdy prowokuje się tylko to, czego się chce naprawdę- i to jest. jak można?

najwyraźniej można, skoro budzę się i sama nie wiem, skoro spod powiek świat inny, na szczęście tylko czasem, tylko cienkie warstwy

(trochę jak zabawa w telewizję, raz dwa trzy, jesteś na wizji, światła i olśniewająca biel zębów, szczęście prawdziwsze niż kiedykolwiek)

papier

zgubiłam dziennik, zgubione dni sypią się gdzieś jak śnieg, turlają po uliczkach lub wolno defilują przez Rynek, kartki gdzieś wirują (gdyby tylko wiał tu wiatr), zdarzenia marzną i pękają, mimo, że coraz cieplej. gapa- bo nie dość, że nie pamiętam, jeśli nie zapiszę, to jeszcze gubię: słowa, się.

(to może być nawet ciekawe)

*

kupiłam wczoraj historyjki Aglaji Veteranyi, to jedna z niesamowitszych rzeczy ostatnich dni, słowa, za które można zapłacić i nie żałować, książka, którą musiałam
tego się nie da opowiedzieć, gdy słowa są większe od ust, gęsta cisza i gęsta mgła, niepokój