softly

miękkość ruchów, kocie ruchy, brakuje mi zajęć z tańca. kawa z automatu i nowi ludzie na roku, tęsknie trochę za wakacjami, a raczej za tym, co czułam, gdy trwały. podróż.
tymczasem- podróż przez październik, jesienny kraków, jakieś szaleństwo i dzika radość się czai, dobry dzień i dobra noc, oby zawsze.

niedokończyć

na paulińskiej, zaraz obok hotelu ‚secesja’- mieszkam. podejmuję gości i znów jestem na studiach. czuję, że na coś czekam. jeszcze remont- do dokończenia. jeszcze bieganina za sprawami uczelnianymi- do załatwienia. jeszcze nie wiem, ale jeszcze coś. ta myśl uwiera, taki piasek pod powieką, szeptanie w głowie: „jeszcze coś, jeszcze coś”.