otwarte oczy

na uszach massive attack. bezsenność.
wczoraj- wernisaż na św. sebastiana, w kamienicy niemalże kultowej. mój komiksowy debiut (i małe świństwo- ktoś ukradł mój album, może powinnam się cieszyć, że niby to taki komplement). i wszyscy bliscy, krewni i znajomi. bałagan i muzyka. tak.

kawa, księżyc za oknem, bujanie na dźwiękach, dużo nowych pomysłów tym razem do zrealizowania. nowa płyta bjork, nowa płyta możdżera, stare kasety. mam wrażenie, że nie zasnę już nigdy.

*

piękny poranek i leszek możdżer na słuchawkach, rower i wycieczka w planie- oczywiście rowerowa.

mam w ustach więcej słów niż śliny.

substancje smoliste i gęste, smoliste myśli. słońce świeci niestrudzenie, z życiem jest tak jak z całą resztą.