poranny&ranna

„my first name angelene/the prettiest mess you’ve ever seen” (pj harvey oczywiście)
a więc bawimy się beztrosko, dokąd się spieszyć, za czym gonić, wyrzuty sumienia, jaki przeżytek, nic nie drapie ani nie uwiera, czemu by miało, och jak dobrze, jak cudownie, gwiazdy nad głową, a ty tego nie widzisz
że coraz bardziej nieobecna, coraz bardziej nie w tym i wiecznie coś, wiecznie coś

lato

jest tak gorąco, że właściwie można tylko planować ucieczkę. z miasta. ze swojej głowy. i plan powoli realizować: na początek wypad nad jeziora, ach kąpiel w chłodnej wodzie i kąpiel muzyczna (reggae na j.białym)

póki co: wdech, wydech, wdech, wydech, rower, pakowanie plecaka, przywiązywanie się do kolejnych osób i chęć ucieczki od tego przywiązania

i may never go home anymore” powtarzam za martą powtarzajacą jeszcze za kimś